Tak jak wspomniałem w pierwszym poście, lubię używać słów rodzimych
zamiast zapożyczeń. Nie chodzi o to, żeby usunąć z języka wszystkie
zapożyczenia, a zamiast nich wstawiać słowa rodzime, ale o to żeby nie
przesadzać i starać się używać słów polskich. W końcu jest to język polski, a
nie angielski czy niemiecki. Oczywiście niektóre zapożyczenia są mocno
zakorzenione w języku polskim, a inne nie mają polskiego odpowiednika.
Przykładem pierwszego może być kościół,
który pochodzi od łacińskiego castellum.
Trudno by było usunąć tak często stosowane słowo i zastąpić je bardziej polskim. Istnieje ono w naszym języku bardzo długo. Aczkolwiek nie mówię, że jest to
nie możliwe – istnieje określenie dom
boży, który może moim zdaniem zastąpić słowo kościół. Jest ono dużo bardziej polskie. Jednak słowo kościół jest tak często stosowane, że
trzeba by było używać jego zamiennika bardzo często, aby użytkownicy języka przestawili
się na używanie, na przykład na wspomniany dom
boży. Przykładem zapożyczenia niemającego swojego odpowiednika w języku
polskim może być komputer. Nie mamy
słowa mu odpowiadającemu. W niemieckim natomiast mamy Rechner (der; rodzaj męski), co wydaje się być kalką z angielskiego.
Mówi się, że kalka jest czymś niepożądanym w języku, lecz według mnie taka
kalka jest i tak lepsza od zapożyczenia; w przypadku kalki mamy przynajmniej do
czynienia ze słowami polskimi czy też, jak w słowie Rechner, z niemieckimi. W języku polskim komputer wszedł do powszechnego użycia wraz z popularnością tego
urządzenia. Jako że nie znano wówczas niczego podobnego, zapożyczono słowo z
angielskiego, zmieniając nieco jego postać. Oczywiście można pozostawić to
zapożyczenie, trudno by było zresztą zastąpić je słowem polskim. Jednakże jestem
przekonany, że można by było wymyślić słowo polskie na określenie tego
urządzenia. W przeszłości nowe słowa w języku polskim były tworzone od słów już
istniejących w tym języku, i były to bardzo często słowa czysto polskie czy też
czysto słowiańskie. Tworzono też słowa będące kalkami z innych języków; mamy
chociażby listonosza, który powstał
jako kalka niemieckiego Briefträger
(der; rodzaj męski). Zachęcam więc wszystkich do używania słów polskich, a słowa
obce zostawić do chwili, gdy będziemy pisali bądź mówili w językach, z których te słowa pochodzą.
Cześć!
Mój pierwszy post będzie
o tym, o czym będzie traktowała moja strona, napiszę również parę słów o sobie.
Nazywam się Piotr Hink. Jestem entuzjastą języków. Odkąd pamiętam, uwielbiam
uczyć się języków. Jest to praktycznie całe moje życie. Nie wyobrażam sobie,
jak mógłbym się bez nich obejść na co dzień. Moją przygodę z językami
rozpocząłem od angielskiego, którego uczyłem się w szkole, od szkoły
podstawowej aż po studia (filologia angielska tłumaczeniowa). Później był
niemiecki, którego naukę rozpocząłem w liceum, po czym na własną rękę w domu.
Mniej więcej równocześnie z niemieckim nadszedł hiszpański, którego to uczyłem
się z przerwami kilka lat. Potem nastąpiła mała przerwa w nauce języków.
Pierwszym językiem po tej przerwie był francuski, którego uczę się do dziś.
Ucząc się języków, nie zapominam o moim ojczystym języku. Mimo mojej znajomości
języków, nie lubię używać zapożyczeń i bardzo często szukam polskich
zamienników. Zresztą dotyczy to także innych języków – tu także staram się
używać słów czysto niemieckich, francuskich i hiszpańskich (oczywiście na ile
to możliwe). Nie zapominam też o śląskim, którego używam głównie w domu, a
którego osobiście nazywam językiem, a nie gwarą. Oprócz języków tańczę,
interesuję się sportem. Ogólnie rzecz biorąc, interesuję się wieloma rzeczami. LingCorner traktować będzie o różnych
sprawach i ciekawostkach językowych, rzeczach bardziej i mniej poważnych, ale
zawsze będzie to coś związanego w mniejszym bądź większym stopniu z językami.
Zapraszam do odwiedzania! :)